Zabezpieczony: Stara chatka

Galeria

Ta treść jest chroniona hasłem. Aby ją zobaczyć, podaj hasło poniżej:

W kategorii Fotografia | Wprowadź swoje hasło, aby zobaczyć komentarze.

Nazajutrz…

Obfite opady deszczu trwające od środy, 14 maja, spowodowały wczoraj wieczorem
w Myślenicach wystąpienie Raby z brzegów i zalanie znacznej części parku na Zarabiu. Pod wodą znalazł się Małpi Gaj oraz ulica Sosnowa z częścią Parkowej.

Najbardziej ucierpiał Małpi Gaj, który rok temu poddano rewitalizacji ustawiając ławki, stoliki, budując park zabaw dla dzieci, boiska do siatkówki oraz alejki spacerowo-biegowe. Dziś widok przedstawiał się żałośnie, ale najważniejsze, że nie ucierpieli mieszkańcy okolicznych domów mimo zalanej drogi dojazdowej oraz wielu przepustów.

ławka przyniesiona przez rzekę z odległego o kilkaset metrów pola campingowego

zniszczona alejka spacerowa i trawniki

zniszczona barierka pobliskiego mostka

park Małpi Gaj

zalane alejki spacerowe w Małpim Gaju

 

 

 

 

 

 

 

w wielu miejscach rzeka pozostawiła charakterystyczne wzory z mułu

 

ścieżka rowerowa, u dołu zdjęcia droga dla samochodów

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zrewitalizowany Górny Jaz nadaje się do ponownej rewitalizacji, nowo założona plaża trawiasta przestała istnieć, część chodników zapadła się a kostka brukowa została porwana przez rzekę. Ucierpieli właściciele budek gastronomicznych, wczoraj wieczorem ewakuowano bar Banderoza.

Dziś rozpoczęto sprzątanie naniesionych z wodą połamanych gałęzi, mułu i sporej ilości śmieci.W miejscu boiska do koszykówki wciąż płynie woda, zalegają też ogromne ilości kamieni z Raby.Dzięki szybkiej i sprawnej interwencji strażaków, głownie z Ochotniczych Straży Pożarnych, nikt nie ucierpiał. Ich praca polegała nie tylko na wypompowywaniu wody, udrożnianiu przepustów i układaniu worków z piaskiem, musieli także usuwać powalone drzewa, a nie było przecież silnego wiatru.

Dziś Raba wciąż gniewna i szeroka, a deszcz pada prawie nieustannie. Do nas na szczęście woda nie doszła, mam nadzieję, że poprzednia noc była tą krytyczną, bo poziom rzek opada. Zalane w 2010 r. łazienka i kotłownia tym razem pozostały suche.
I oby to się nie zmieniło.

Górny Jaz

widok z mostu na Zarabiu

Nastrosz lipowiec – gość niedzielny

W niedzielę na werandzie znalazłam takie oto stworzonko

nastrosz lipowiec Mimas tiliae

Znalazłam to może za wiele powiedziane, bo właściwie motyl o mało nie oberwał mopem, zauważyłam go w ostatniej chwili. Potem było wnikliwe oglądanie.

nastrosz lipowiec (Mimas tiliae)

Model był dość niecierpliwy ale nie kwapił się do odlotu. Pewnie dlatego, że okazał się być motylem z rodziny zawisakowatych (Sphingidae), które w większości aktywne są dopiero wieczorami, w dzień ukrywają się na korze drzew (albo gdzie popadnie, zazwyczaj jednak w pobliżu swoich roślin żywicielskich). Dalsze badania oraz fakt, że weranda jest pod starą lipą, pozwoliły na określenie gatunku: nastrosz lipowiec (Mimas tiliae).

Bohater tej opowieści żwawo przebierał nóżkami, zatem posadowiłam go na zasłonce
i poszedł sobie, w kierunku korony ulubionego drzewa wszystkich nastroszowców lipowców.

Nastrosz lipowiec (Mimas tiliae)

A ja mogłam sprzątać dalej i delektować się świeżo położoną podłogą na werandzie 😀

Nastrosz lipowiec (Mimas tiliae)

Zapachniało, zajaśniało, wiosna, ach to ty

Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi
Wcześniej niż oczekiwałem przyszły te cieplejsze dni
Zdjąłem z niej zmoknięte palto, posadziłem vis a vis
Zapachniało, zajaśniało, wiosna, ach to ty
Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty
-M. Grechuta-

Może nie dopiero dzisiaj i nie niespodzianie, ale wszystko wokół przepięknie pachnie
i kolorowo wygląda. To dla mnie najpiękniejsza pora roku, takich barw w moim ogrodzie nie będzie już latem, zatem biegam z aparatem, żeby uwiecznić cudne kwiaty. W tym roku są naprawdę okazałe.

 

 

 


Wśród kwiatów ogrodowych, pozostawiłam też te polne, bardzo często usuwane z ogródków jako chwasty: ziarnopłon wiosenny, bluszczyk kurdybanek, rzeżucha łąkowa, pierwiosnek lekarski, mniszek pospolity, bodziszek łąkowy. Kwitnąc ubogacają kolorystycznie działkę i wprowadzają tak pożądaną różnorodność gatunkową, o której zaczyna się coraz więcej pisać w literaturze fachowej, a która dla biologa jest rzeczą oczywistą. Z każdym rokiem rośnie liczba dżdżownic, owadów i ptaków, co bardzo mnie cieszy.

Szczęśliwego Nowego Roku!

kusudama ball

Wigilia w Hucule

21 grudnia spotkaliśmy się w stajni aby podsumować rok, połamać się opłatkiem i przegryźć coś pysznego. Były jasełka przygotowane przez Kasię, troszkę inny kadryl, zdjęcia, filmy, wspólne kolędowanie i ubieranie choinki. Atmosfera wspaniała, humory dopisały wszystkim, zresztą zobaczcie sami 🙂